plus szczypta prywaty :-D
Copyright © tomasz_ch
czwartek, 28 sierpnia 2008
[*] [*] [*]

chwila nie uwagi i pstryk,

później ból i krzyk

 

płacz bezbronnego

domagającego się swego.

 

potem znowu płacz

bo półkuli nas dzieli

 

u Ciebie dzień i wciąż śpisz

u mnie noc.

 

OBUDŹ SIĘ!

PROSZĘ, WSTAŃ!


byłaś młoda i niewinna

byłaś piękna i uśmiechnięta

 

taką Ciebie pamiętam

Renatko uśmiechnięta.



W niedziele odeszła Renatka mała.
Nie taka mała, bo o życiu swoim decydowała.
Była pierwszym dzieckiem, któremu wujek zmienił pieluchę, które miał na rękach, z którym się bawił.

Nie obudzi się już, bo ktoś chciał być fajny i dosypał jej coś do picia, na dyskotece.


czwartek, 24 lipca 2008
Życie...
      Życie choć piękne tak kruche jest
      Wystarczy jedna chwila by zgasić je
      Życie choć piękne tak kruche jest
      Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć


[*] 24.11.94 [*]
golden life


Drzwi...
Są drzwi, ale nikogo nie można zmusić, by przez nie wszedł...
       Jim Morrison
oto stoję u drzwi i kołaczę…
Liść i wiatr
....spadające liście są szybsze od wiejąćego wiatru....
jajcarz

Ryzyko - niepewność...
Ryzykując można okiełznać losowość pradopodobieństwem. Natomiast przy niepewności nie mamy nawet wiedzy na temat prawdopobieństwa.

Frank Knight
wtorek, 22 lipca 2008
Jak Ty z nimi rozmawiasz…

Wczoraj miałem przyjemność rozmawiania z pewnym dużym sklepem meblowym, którego barwy niczym nie różnią się od flagi Szwecji.

Problem był dość delikatny, bo było przypuszczenie, że zgubiliśmy jeden z elementów dekoracyjnych do naszych drzwi. Ów brak spowodował wielki stres u mojej kochanki, która w pewnym momencie przestała racjonalnie patrzeć na świat i myśleć pozytywnie.
Z jednej strony się nie dziwię, gdyż w ostatnim miesiącu więcej razy była w tym sklepie, niż ze mną na randkach w ostatniej dziesięciolatce :p – ale to już nie moja wina…

Myślenie pozytywne, jest najbardziej ważnym elementem, kiedy coś nam się nie udaje. Wtedy nie należy się łamać, ale trzeba przeczekać, odeprzeć atak, ocenić sytuację i przeć dalej do przodu. Przecież gdzie musi być jakiś błąd. Przecież wszędzie są błędy.
Gdyby wszystko było idealne, nie było by wojen, konfliktów kłótni, itp., itd., etc. a my byśmy byli świętymi.

Zadzwoniłem więc na infolinię tegoż sklepu i przedstawiłem problem – oczywiście swoje musiałem odczekać, zanim jakiś konsultant zechciał ze mną rozmawiać – Bardzo miły Pan powiedział, że niestety, ale nie ma możliwości dokupienia tegoż brakującego elementu, ale możemy spisać reklamację i wówczas sklep dostarczył by nam to. Podał swoje wymiary i namiary i poprosił o kontakt w dniu następnym.

Kiedy zakończyłem rozmowę za pośrednictwem szarej komórki, mój Tata dość mocno skrytykował mnie. Mówiąc krótko stwierdził, że nie umiem rozmawiać, że z nimi trzeba na ostro…
Nie dyskutowałem z nim. Bo i po co. On ma swoją filozofię… Klient nasz Pan!

 
Nie sprawdziłem kto ma rację.
Zgubiony element odnalazł się, pod płachtą ułożonych kartonów… i po co denerwować się na zaś :) i denerować innych?

CZY CZŁOWIEK MOŻE UWIERZYĆ WE WSZYSTKO?

Spytałam o to kilku rozsądnych profesorów: historyka, socjologa, psychiatrę, historyka idei, psychologa i księdza.


Historyk (Henryk Samsonowicz) powiedział, że zawsze wierzyli w bzdury, ale nie we wszystkie. W te tylko, które poprawiały samopoczucie.

Cosmasowi, podróżnikowi bizantyjskiemu, uwierzyli w VI wieku, że ziemia nie jest kulą. Ludzie pospadaliby z niej, tłumaczył logicznie, a uwierzyli ci, którzy bali się podróży na południe. Nie wyruszymy, mówili, bo nie chcemy spaść.

Biskupowi w XII wieku uwierzyli, że istnieje królestwo księdza Jana. Rycerzom krzyżowym działo się w Europie coraz gorzej, więc fałszywka o potężnym królestwie "gdzieś na wschodzie", w dodatku z księdzem na czele, działała kojąco.

Polacy uwierzyli Kadłubkowi, że pobili Aleksandra Wielkiego. Rozumowanie było proste. Aleksander podbił cały świat, a nas nie podbił. Dlaczego? Widocznie nie mógł. Jak go pokonaliśmy? W otwartej walce - nie, a więc podstępem. Książę Leszek wymalował tarcze... i tak dalej. Najprawdziwsza XIII-wieczna fałszywka ku pokrzepieniu serc.

Człowiek musi mieć mit, ponieważ nie chce o sobie źle myśleć.

Mit przerzuca winy na innych, a nam przydaje wartości.

(…)

Socjolog (Mirosława Marody) mówiła, że ludzie wierzą w to, co potwierdza ich wizję świata.
W naszej, polskiej wizji świat składa się nie z jednostek, lecz z grup. Swoi - to moja grupa, cała reszta to obcy. Patrzymy na człowieka i myślimy: z kim on trzyma, kto stoi za nim.
Nie jest ważne - kim jest. Ważne - kogo reprezentuje. I - co najważniejsze - w czym może nam zagrozić.


Psychiatra (Andrzej Piotrowski) opowiadał o poczuciu zagrożenia wśród pacjentów.
Przez czterdzieści lat miał wielu pacjentów z urojeniami, którzy opowiadali o wrogu. Wróg chciał zabić, zakazić, nękać, rzucić urok lub wykraść tajemnicę. Miał aparaty podsłuchowe albo wysyłał fale, kiedyś radarem i przez radio, ostatnio faksem i komputerem. Wróg bywa anonimowy albo z nazwiskiem. Czasami jest to cała grupa etniczna. Jedyną grupą etniczną, która pojawia się w treściach psychotycznych, są Żydzi. Niemcy - nie. Rosjanie - nie. Tylko Żydzi. Czasami pojawiają się istoty najwyższe, na przykład Bóg. Pojawia się i Diabeł. Role są rozdane na zawsze: Bóg nagradza, Diabeł czyni zło, a Żyd się czai.

Socjolog: - Żydzi nadają się do tworzenia mitów jak mało kto. Wiadomo, kto jest Niemcem, i nie każdy może nim być. Nie każdy może być Rosjaninem. Żydem - może być każdy. Nie można ich rozpoznać po niczym, z wyjątkiem cech działania. Są grupą. Dlaczego nie mieliby być? My jesteśmy grupą i oni są, i mają własne interesy, które zagrażają naszym. Dlaczego ludzie uwierzyli w fałszywkę "Żołnierza Wolności"? Bo dokładnie odpowiadała tej wizji. Miło jest żyć z poczuciem, że w świecie panuje porządek i że my ten porządek przejrzeliśmy...


Psycholog (Janusz Czapiński): - Ludzie wierzą w to, co usprawiedliwia porażki. Mężczyzna, który cierpi na impotencję i nie chce - nawet przed sobą - przyznać się do przypadłości, mówi o kobietach, że kurwy. (…)

Takie myślenie zwalnia od odpowiedzialności za własny los. Ktoś przecież te życiowe losy rozdaje. (…) Człowiek już wie, dlaczego życie nie ułożyło się tak, jak sobie wymarzył, mając piętnaście lat.


Historyk idei (Jerzy Szacki): - Historia myśli społecznej uczy tego jedynie, że bzdura była, będzie i jest. Tezy o homo sapiens nie trzeba traktować zbyt dosłownie, posługiwanie się rozumem nie jest cechą gatunkową rodzaju ludzkiego. Człowiek używa rozumu, kiedy musi, kiedy chce nadać pozór racjonalności temu, w co wierzy od dawna. Przesądami kieruje się znacznie chętniej. Przed-sądami. Wierzy, nim zaczyna myśleć. Dzięki temu jest w gromadzie, na kupie, bezpieczny, bo wśród swoich.

Łatwiej jest żyć z przesądem niż z myśleniem. Ja przeciw rozumowi nic nie mam, tyle że nie żywiłbym wybujałych nadziei, iż człowiek, jak mawiał Kant, w swoją pełnoletność wchodzi.

Bo też i czasy mamy nielekkie. Walą się nadzieje, autorytety, mity i cały uporządkowany świat. Przedtem było wszystko jasne: czerwony pójdzie sobie i zapanuje szczęśliwość. Będzie zamożnie i sprawiedliwie i Żydzi przestaną rządzić wszystkim. A tu nie tylko lepiej się nie dzieje, lecz na odwrót, gorzej pod pewnymi względami. Całe to postmodernistyczne gadanie skądś w końcu się bierze. Z rozsypanego świata. Najlepsza strategia w takich czasach to wrócić do tego, co pewne. A co jest pewne? Co nienowe. Co wszyscy wiedzą. Co ja wiem. A jeśli ktoś wie co innego, to go przepędzić.


Bardziej od głupoty niepokoją mnie przywódcy, którzy wiedząc, jak naprawdę jest, odwołują się do pokładów... Nie lubię tego słowa... Do pokładów naiwności. Kłamią, ale nie ma to znaczenia. Ludzie wierzą im - bo mają ograniczony krąg doświadczeń, bo mało wiedzą, mało czytają, w ogóle nie czytają i szukają wyjaśnień prostych.


Ksiądz (Mateusz Matuszewski): - Od lat uczę religii w warszawskim liceum. To dobra szkoła, z autorskimi, ambitnymi klasami. Są w nich lekcje historii i kultury Żydów. Ostatnio uczniowie zorganizowali sesję naukową "Chrześcijaństwo a judaizm, Polacy a Żydzi" i przygotowali zupełnie niezłe referaty. Są to zdolni ludzie, niezależnie myślą, często - jak to w młodości - buntują się przeciw opiniom rodziców. Antysemickie poglądy śmieszą ich. Nie oburzają, raczej budzą zażenowanie i wesołość.

Wiem, co będzie dalej.

Za parę lat przyjdą, żeby dać im ślub albo ochrzcić dziecko. Jak dzisiaj przychodzą uczniowie sprzed paru lat. Porozmawiamy przy okazji. Dowiem się o ich pierwszych kłopotach, o rozczarowaniach codziennością. Już będą pogodzeni z rodzicami, a któryś powie: "Wie ksiądz... to, co mówił mój ojciec, wcale nie było takie głupie...". Po czym w kolejnej klasie kolejny ambitny nauczyciel podejmie temat "Polacy - Żydzi, chrześcijaństwo - judaizm". Bóg patrzy na to spokojnie, bo jest wieczny i ma czas. Co do mnie, czuję niepokorne zniecierpliwienie.


Bronisław Geremek w "utworze" SB. Człowiek uwierzy we wszystko

Hanna Krall




poniedziałek, 21 lipca 2008
Stanowisko
To nie stanowisko ustawia człowieka wyżej, lecz sposób, w jaki on to stanowisko reprezentuje
czwartek, 17 lipca 2008
Podejście do nowego… życia?

Wyróżnia się trzy rodzaje podejścia do czegoś nowego.

Albo się jest:

otwartym – nie w nas najmniejszego sprzeciwu przed nowym, łatwo jest nam się przystosować do nowych sytuacji, zdarzeń;
zamkniętym – wszystko jest piękne, nie potrzebne są żadne zmiany, a jeśli nawet, to nas to nie dotyczy; nie wykazuje się zainteresowania;
bądź siedzi w areszcie – chce się coś zmienić, ale nie jest się przekonanym do właściwych decyzji. Czekamy, aż ktoś to przetestuje…
Moja Pizza...

Pizza to coś na co najczęściej czeka się od 20 do 40 min. A im dłużej człowiek czeka, tym jest coraz bardziej głodny. A kiedy w końcu dorwie swój kawałek, to żałuję, że jest jej tak mało.

A czemu nie przygotować jej samemu? Przecież to takie proste… i zajmie 30-40 min.

Składniki
0,5 kg mąki pszennej,
1/2 płaska łyżka drobnej soli morskiej

3 dkg drożdży,

1 łyżka cukru,

4 łyżki oliwy,

300 ml ciepłej (ale nie gorącej) wody - może być świeże lekko-kwaśne mleko

Zatem na początku należy wziąć szklankę ciepłej wodę i rozpuścić w niej drożdże, wraz z cukrem. Jak wszystko się rozpuści, to należy to odstawić na parę minut.

Następnie bierzemy mąkę i wysypujemy ją albo na blat, albo do miski. Dodajemy sól i robimy w środku dołek. A do tego dołka dodajemy oliwę i wlewamy wodę z drożdżami. I oczywiście mieszamy.

Aż w końcu pozostanie nam już tyko zagnieść ciasto. Winno być gładkie i sprężyste. A jak już na to się uda nam osiągnąć, odstawiamy je na klika minut – najlepiej na godzinkę – do miski, pod ścierkę no i w ciepłe miejsce. W tym czasie ciasto nam urośnie.

Wolny czas możemy poświęcić na przygotowanie składników.
Czyli starcie sera, pokrojenie pomidorów, zrobienie sosu…

Ser
Do pizzy używam kilku rodzajów serów. Nie są to jakieś wyszukane smaki, po prostu normalne sery żółte: morski, podlaski, mozzarella, parmezan… czasami dodaję też camemberta, ale już jako dodatek do środka pizzy.
Starty ser należy ze sobą wymieszać.

Sos
Można przygotować ze środka pomidorów dodając różnego rodzaju przyprawy. Ja uwielbiam czosnek, wraz z ziołami prowansalskimi, oregano i bazylią. Żeby sos był bardziej gęsty można dodać trochę koncentratu z pomidorów.

Zawartość
Tu już jest dowolność, ale na pewno nie może zabraknąć pomidorów.
W tym celu należy z pomidorów wyciągnąć miąsz, a następnie je pokroić.
Do pokrojonych pomidorów proponuję dodać cebulę, czosnek i polać to leciutką oliwą.
I wszystko wymieszać.

Jak to już wszystko sobie przygotujemy, a nie potrzeba nam na to więcej niż 10-15 minut, bierzemy nasze ciasto i jeszcze je trochę zagniatamy. Następnie robimy z niego wałek i dzielimy ty tyle porcji, ile ma być spodów do pizzy.
Ciasto, którego nie wykorzystamy, możemy spakować w torebkę i odłożyć do zamrażalnika.
Otrzymane porcje rozwałkujemy na okrągłe placki, grubości dowolna – przecież to my decydujemy jakiej będzie grubości ciasto. Układamy placki na kawałku folii aluminiowej, lekko posmarowanej oliwą i posypanej mąką.

Gotowe placki smarujemy sosem, kładziemy pomidory i rozpoczynamy komponowanie swojej własnej pizzy, z dowolną ilością składników.

 
Gotową pizzę wkładamy do rozgrzanego piekarnika (200 stopni C) i pieczemy od 10 do 15 minut.

 

Ciekawostki

O wiele lepszy i słodszy smak ma pizza, jeżeli zamiast wody, dodamy lekko skwaszone mleko.

Parmezan najlepiej dodać na samym końcu.

 

Historia

Podobno pizza była już spożywana przez starożytnych Greków. Był to płaski chleb posmarowany oliwą, czosnkiem i posypany ziołami. Stamtąd trafiła do starożytnego Rzymu. W roku 1989 r. w Neapolu piekarz – Raffaele Esposito – skomponował dla Włoskiej królowej – Małgorzaty Sabaudzkiej, specjalną potrawę. Pizzę z trzema  składnikami: pomidorem, serem mozzarellą i bazylią. Od tej pory tę najpopularniejszą potrawę nazwano margheritą.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8